Nowy singiel Tori Amos „Shush” zapowiada album In Times of Dragons, dostępny już w przedsprzedaży. To drugi utwór z płyty i jednocześnie wyraźny sygnał, że tym razem Amos nie buduje nastroju dla samego klimatu – używa go do opowiedzenia czegoś bardzo konkretnego.
Punkt wyjścia jest prosty, choć brzmi jak żart: alternatywna wersja Tori Amos, która zostaje żoną miliardera-jaszczura. Problem w tym, że „Shush” nie traktuje tego jako estetycznej ciekawostki. Ten „jaszczur” to uosobienie władzy, która nie tylko ma pieniądze, ale też realny wpływ na politykę i decyzje na najwyższym poziomie. I to już przestaje być fantastyką.
Utwór zaczyna się dokładnie tak, jak można się spodziewać – spokojnym fortepianem, który przez chwilę sugeruje bezpieczny, znany teren. Ten komfort szybko znika. Im dalej, tym bardziej „Shush” przesuwa się w stronę niepokoju, a tekst zaczyna robić cięższą robotę niż muzyka. To nie jest numer, który próbuje uwieść brzmieniem – raczej taki, który zostawia lekkie napięcie po odsłuchu.
Ważne jest to, jak Amos prowadzi ten pomysł. Nie tłumaczy go wprost, ale też nie ukrywa sensu pod warstwą symboli. Mówi o systemie, w którym miliarderzy zaczynają traktować polityków jak swoich wykonawców, a demokracja powoli przypomina feudalizm – tylko przeniesiony do świata aplikacji i ekranów. To nie jest subtelna metafora. I chyba właśnie dlatego działa.
Na tle pierwszego, przeciętnego singla „Stronger Together” „Shush” wypada bardziej mrocznie i mniej „przystępnie”. Tam była emocja i wspólnota, tutaj jest dystans i chłodna obserwacja. Jeśli cały album ma być opowieścią o dziesięciu postaciach, to ta jest jedną z bardziej niewygodnych – i trudno ją zignorować. To już naprawdę doskonała zapowiedź krążka Tori.

In Times of Dragons ma ukazać się już 1 maja.


