iRobot nie pokazuje jednego nowego robota, tylko całe portfolio Roomba na 2026 rok – i to dobrze tłumaczy, w którą stronę idzie dziś rynek automatycznego sprzątania. Nie chodzi już wyłącznie o to, żeby robot miał większą moc ssącą, ale o to, czy potrafi odnaleźć się w prawdziwym mieszkaniu: między kablami, krzesłami, sierścią, niską kanapą i mopem, którego nikt nie chce potem ręcznie czyścić.
Nowa gama Roomby rozciąga się od kompaktowego modelu Roomba 115 Combo po bardziej zaawansowane serie Plus i Max. W zależności od wersji roboty oferują od 15 000 do 30 000 Pa mocy ssącej, nawigację LiDAR, rozpoznawanie przeszkód wspierane przez AI, mopowanie oraz stacje dokujące, które nie tylko opróżniają pojemnik na kurz, ale też myją i suszą elementy mopujące. To już nie jest kategoria „odkurzacz, który jeździ po podłodze”, tylko sprzęt, który ma przejąć możliwie dużą część rutynowej pielęgnacji domu.

Najprostszy punkt wejścia stanowi Roomba 115 Combo. To model zaprojektowany z myślą o mniejszych mieszkaniach i użytkownikach, którzy nie potrzebują pełnej automatyzacji, ale chcą codziennego utrzymania porządku bez rozbudowanej obsługi. Robot ma mniej niż 8 cm wysokości i poniżej 30 cm średnicy, nie licząc wysuniętej nakładki mopującej. W praktyce najważniejsze jest tu nie tylko 15 000 Pa mocy ssącej, ale właśnie rozmiar – sprzęt ma łatwiej wjeżdżać pod łóżka, szafki i sofy, czyli tam, gdzie kurz zwykle wygrywa z człowiekiem.
Półkę wyżej iRobot ustawia serię Roomba Plus, obejmującą modele 415, 515, 575, 615 i 675 Combo. To linia dla większych lub bardziej intensywnie używanych domów, w których robot musi poradzić sobie nie tylko z kurzem, ale też sierścią, większą liczbą pomieszczeń i codziennym bałaganem. Modele z tej serii oferują od 20 000 do 30 000 Pa mocy ssącej i łączą odkurzanie z mopowaniem w jednym cyklu. Nadal pozostają przy tym niskoprofilowe, więc nie wymagają organizowania mieszkania pod dyktando robota.

Najciekawsze rzeczy dzieją się w wyższych modelach Plus, zwłaszcza 615 i 675 Combo. iRobot wprowadza tam wałek mopujący, wstępne spryskiwanie gorącą wodą pod ciśnieniem i tryb SmartScrub, który ma pomagać przy zaschniętych, lepkich zabrudzeniach. Mopowanie może odbywać się wodą podgrzaną do 60°C, a stacje AutoWash – w zależności od modelu – opróżniają pojemnik na brud, piorą system mopujący nawet w 80°C i suszą go gorącym powietrzem. To ważne, bo mopowanie w robotach sprzątających przez lata było funkcją bardziej „na papierze” niż realnym zastępstwem dla ręcznej pracy. Tutaj iRobot wyraźnie próbuje przesunąć tę granicę.
Nawigacja także została rozdzielona między poziomy zaawansowania. Modele Roomba Plus 415 i 515 korzystają z systemu ClearView LiDAR, który odpowiada za szybkie mapowanie i metodyczne sprzątanie pomieszczeń. W modelach 575, 615 i 675 Combo dochodzi ClearView Pro LiDAR oraz rozpoznawanie obrazu przez AI, dzięki czemu roboty mają lepiej omijać przewody, buty i typowy domowy chaos. To ten element, który w codziennym użyciu bywa ważniejszy niż sama liczba paskali – bo najmocniejszy robot świata niewiele zdziała, jeśli regularnie zatrzymuje się na kablu od ładowarki.

Na szczycie nowej oferty stoją Roomba Max 715 i 775. Oba modele mają oferować do 30 000 Pa mocy ssącej, dwie gumowe szczotki główne nastawione na zbieranie sierści z różnych powierzchni oraz poprawioną filtrację ze szczelnymi workami z włókna węglowego, które mają ograniczać nieprzyjemne zapachy. Roomba Max 775 Combo dodaje do tego system mopowania wałkiem z technologią PerfectEdge, zaprojektowaną z myślą o dokładniejszym czyszczeniu przy ścianach i w narożnikach. W zestawie jest też stacja AutoWash, która opróżnia pojemnik, pierze wałek mopujący gorącą wodą i suszy go gorącym powietrzem.
Całą nową rodziną robotów będzie można zarządzać przez aplikację Roomba Home. To w niej użytkownik ustawi mapy, harmonogramy, tryby pracy i preferencje sprzątania. iRobot zapowiada też dalszy rozwój aplikacji, co ma znaczenie zwłaszcza przy droższych modelach, bo coraz więcej funkcji takich urządzeń zależy nie od samego silnika, lecz od jakości mapowania, automatyzacji i rozpoznawania sytuacji w domu.

Nowe portfolio pokazuje, że iRobot próbuje wrócić do rozmowy nie jednym efektownym modelem, ale całą drabiną produktów. Roomba ma być dziś nie tyle pojedynczym symbolem robota sprzątającego, ile rodziną urządzeń dopasowanych do różnych mieszkań, budżetów i poziomów lenistwa – od prostego kompaktu pod kanapę po sprzęt, który po sprzątaniu sam zajmuje się własnym mopem.
Nowe modele iRobot Roomba mają trafiać do sprzedaży detalicznej sukcesywnie w najbliższych tygodniach.


